Harcerze Hufca Ziemi Wadowickiej ZHP włączają się w ogólnopolską akcję „Płomień Braterstwa –
14 sierpnia akcja „Płomień Braterstwa – Полум'я Братерства”

Harcerze Hufca Ziemi Wadowickiej ZHP włączają się w ogólnopolską akcję „Płomień Braterstwa – Полум'я Братерства”.  Na czym ona polega?

W środę (14.08) o godzinie 18.00 w ponad 30 miejscach w całym kraju młodzi Polacy i młodzi Ukraińcy zapalą znicze na grobach zapomnianych bohaterów – żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej, którzy w 1920 roku ramię w ramię z Wojskiem Polskim walczyli przeciwko bolszewikom – za swoją i za naszą wolność. Znicz zapłonie także w Wadowicach na cmentarzu wojskowym przy ulicy Wojska Polskiego. W akcję włączyli się harcerze Hufca Ziemi Wadowickiej.

Kiedy w 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, Polacy byli w stanie wojny z Ukraińcami. Od 1 listopada tego roku wybuchły polsko-ukraińskie walki o Lwów i Galicję Wschodnią. Musiało minąć półtora roku, by obie strony dojrzały do zaprzestania walk i wspólnego działania przeciwko potężnemu zagrożeniu, jakim okazała się bolszewicka Rosja. Zawarliśmy sojusz wojskowy, razem zajęliśmy Kijów, a potem rozpoczęliśmy trwający wiele tygodni odwrót pod naporem Armii Czerwonej.

W decydujących dniach sierpnia 1920 r., kiedy bolszewicy forsowali już Wisłę, wśród wszystkich sprzyjających Polsce państw Ukraińska Republika Ludowa była jedynym, które przysłało nam nie słowa wsparcia, nie oficerów-obserwatorów i nie sprzęt z demobilu, ale całą armię, która ramię w ramię z Wojskiem Polskim stanęła do walki z wrogiem. Armia ta była nieduża (w różnych momentach wspólnych działań liczyła od ok. 8 000 do około 40 000 żołnierzy), ale bitna. Ukraińskie oddziały walczyły z bolszewikami w Galicji i na Chełmszczyźnie, ich oddziały inżynieryjne uczestniczyły w budowaniu zapasowej linii umocnień wzdłuż Wieprza.

Ważnym momentem tej współpracy była obrona Zamościa przed przeważającymi siłami bolszewickimi w ostatnich dniach sierpnia 1920 r., prowadzona z udziałem ukraińskich żołnierzy z 6 Siczowej Dywizji Strzelców i kierowana przez ich dowódcę, pułkownika Marka Bezruczkę. Uwieńczone sukcesem walki w obronie tej ważnej twierdzy, wysoko ocenione przez polskich i zagranicznych ekspertów, przyczyniły się do zatrzymania marszu Konarmii Budionnego na Warszawę i tym samym do ocalenia rezultatów Bitwy Warszawskiej.  

W październiku 1920 r. zwycięska Polska zawarła z bolszewikami rozejm, a kilka miesięcy później podpisała traktat pokojowy w Rydze, wyrzekając się dalszej walki o wolną Ukrainę. Ziemie ukraińskie zostały podzielone między Polskę i Rosję. Prezydent URL Symon Petlura musiał się w Polsce ukrywać, a potem wyjechał do Francji. Jego żołnierze zostali w Polsce zamknięci w obozach internowania. Józef Piłsudski spotkał się z nimi w Szczypiornie, wypowiadając pamiętne zdanie: Ja was przepraszam, panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być. Po likwidacji obozów wielu spośród nich pozostało w naszym kraju, pracując między innymi jako oficerowie kontraktowi polskiej armii, naukowcy, urzędnicy, nauczyciele, duchowni. Wielu dożyło 1939 r. i znalazło się wśród ponad 120 tysięcy Ukraińców walczących w szeregach Wojska Polskiego w kampanii wrześniowej.

Koniec sojuszu Piłsudski-Petlura oznaczał też początek ciemnego okresu w dziejach relacji polsko-ukraińskich. Przez ćwierć wieku po traktacie ryskim wyrządziliśmy sobie nawzajem wiele krzywd. Konto Ukraińców obciążają między innymi liczne zamachy na polskich polityków, a później zbrodnię wołyńsko-galicyjską. Po stronie polskiej trzeba wymienić choćby pacyfikację Galicji w 1930 r., burzenie cerkwi Chełmszczyzny w roku 1938 czy Akcję „Wisła”. Pozostają one w naszej pamięci i skłaniają do refleksji nad niszczycielską mocą uprzedzeń, nieufności i stawiania interesu własnego narodu ponad wszelkimi innymi wartościami. W wielu sercach pozostawiły wciąż żywe rany i ból, pchający niektórych do licytowania się na krzywdy, rozliczania drugiej strony bez oglądania się na własne winy, uzależniania gestów dobrej woli od kolejnych przeprosin i wyrazów skruchy.

Wielu ludzi w Polsce i na Ukrainie od lat nie ustaje w staraniach, by upiory przeszłości nie przekreśliły naszych szans na dobre wspólne dziś i jutro. W ciągu minionych 30 lat uczyniliśmy wiele kroków na drodze pojednania. Przywódcy kościołów w obu krajach kilkakrotnie publicznie mówili „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” oraz przypominali, że chrześcijanom nie wolno się licytować, kto komu wyrządził więcej krzywd. Prezydenci obu państw oddawali część ofiarom zbrodni – Polakom między innymi w Porycku (Pawliwce) w 2003 r. i w Hucie Pieniackiej w 2009 r., Ukraińcom między innymi w Pawłokomie w 2006 r. Nad dialogiem pracują organizacje pozarządowe, dziennikarze, historycy.

Te wysiłki są szczególnie ważne dziś, kiedy Ukraińcy są najliczniejszą po Polakach grupą narodową w Polsce. Według różnych szacunków stanowią od 3% do 7% naszego społeczeństwa. Spotykamy się niemal codziennie, mieszkamy po sąsiedzku, razem pracujemy i uczymy się. Jesteśmy sobie bliscy pod względem językowym i kulturowym. Położenie naszych krajów sprawia, że ich pomyślność i bezpieczeństwo zależy od tego, jakie będą nasze relacje. Potrzebujemy wzajemnej życzliwości – teraz i na przyszłość. Dzięki masowej obecności Ukraińców w Polsce, możemy teraz każdego dnia budować kapitał zaufania i wzajemnego szacunku – na ulicy, w sklepie, w szkole, w miejscu pracy.

A jednak w obu naszych krajach w przestrzeni publicznej najmocniej słychać obecnie głosy pełne wrogości, potęgujące nieufność, odmawiające drugiej stronie szacunku i wzywające do bezwzględnych rozliczeń. Wygląda to tak, jakby w ogóle nie liczył się dzień dzisiejszy i jutro: publicznie mówi się prawie wyłącznie o historii, a i w tej dziedzinie, choć w naszych wspólnych dziejach były przecież chwile ciemne i jasne – na pierwszy plan przedostaje się tylko to, co nas dzieli. Widać to zwłaszcza w polskim Internecie, gdzie każda pozytywna informacja z dziedziny relacji polsko-ukraińskich powoduje lawinę komentarzy, których autorzy natychmiast przywołują zbrodnię wołyńską i przedstawiają głęboko zafałszowany obraz Ukraińców jako narodu bez historii, bez kultury i bez tradycji państwowej. Wybiórczo traktowana historia staje się narzędziem do budowania między nami ściany uprzedzeń i pogardy. 

Harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego i ukraińscy skauci z organizacji „Płast Polska” zdecydowali się pójść pod prąd tym tendencjom. Wierni wskazaniom prawa skautowego, które nakazuje w każdym widzieć bliźniego, pomni słów Jana Nowaka-Jeziorańskiego, że pokojowe relacje między narodami buduje się najskuteczniej na poziomie obywateli, postanowili podjąć wyzwanie, rzucone prawie 70 lat temu na łamach paryskiej „Kultury”: Spierać się do końca o to, kto pierwszy zaczął, kto bardziej zawinił, kto przelał więcej krwi? Czy może właśnie pokusić się o inne pierwszeństwo – pierwszeństwo wyciągniętej dłoni? 

W związku ze zbliżającą się setną rocznicą wojny 1920 r. prowadzą akcję „Płomień Braterstwa – Полум'я Братерства”, której celem jest przypomnienie o ówczesnym polsko-ukraińskim sojuszu. Honorowy patronat nad akcją objął Ambasador Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej, pan Andrij Deszczycia. 

W środę (14.08) o godzinie 18:00, jednocześnie w kilkudziesięciu miejscach w całej Polsce, Polacy i Ukraińcy wspólnie zapalą znicze na grobach żołnierzy Armii Czynnej URL – weteranów wojny 1920 r. Płastuni i harcerze, którzy już od wiosny odnajdują ich groby i prowadzą przy nich prace porządkowe, zapraszają do udziału w tej krótkiej uroczystości członków swoich lokalnych społeczności, szkoły, władze samorządowe, wspólnoty religijne, przedstawicieli mediów i wszystkich, którzy zechcą w tym dniu oddać hołd naszym zapomnianym bohaterom. Plakaty informujące o miejscach, w których organizowane są uroczystości, zawisną na początku sierpnia w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Gdańsku, Lublinie, Tarnowie, Kaliszu, Wadowicach i w kilkudziesięciu innych miejscowościach.

Pragniemy w ten sposób przywrócić pamięć o ukraińskich żołnierzach, którzy w tamtej godzinie największej próby okazali się godnymi zaufania sojusznikami i do końca walczyli za wolność Polski. Chcemy pokazać, że pamiętamy o naszym długu wdzięczności. Chcemy wystąpić w przestrzeni publicznej z mocnym przekazem o przyjaźni polsko-ukraińskiej. Chcemy wreszcie uświadomić sobie i innym, jak ważne jest poszukiwanie sojuszników do realizacji wspólnych celów. I jak dobrze jest w trudnych chwilach móc liczyć na przyjaciół.  

Mogiły ukraińskich żołnierzy, walczących z Polakami przeciwko bolszewikom podczas wojny 1920 roku, znajdują się także w Wadowicach. Cmentarz wojskowy przy ulicy Wojska Polskiego został założony na potrzeby epidemicznego szpitala wojskowego, pierwsze pochówki na cmentarzu datowane są na rok 1849. Do I wojny światowej pochowano tam ok. 1500 żołnierzy wielonarodowej armii monarchii habsburskiej. Podczas wielkiej wojny (1914-1918) na cmentarzu spoczęło ok. 1200 żołnierzy zmarłych w wadowickich szpitalach wojennych. W latach walk o granice niepodległej Polski (1918-1921) pochowano na nim 2100 żołnierzy bolszewickich (w tym Białorusinów i Ukraińców), Litwinów i Ukraińców służących w armiach Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej i  Ukraińskiej Republiki Ludowej. W latach trzydziestych XX wieku skomasowano groby, tworząc zbiorowe mogiły. Po II wojnie światowej pochowano tutaj ekshumowanych żołnierzy sowieckich z prowizorycznych cmentarzy wojennych powiatu wadowickiego. W zbiorowych mogiłach pogrzebano także żołnierzy niemieckich poległych w Tomicach i Wadowicach w styczniu 1945 r.

Z racji na zaszłości historyczne i różnorodność narodową pochówków miejsce to może budzić kontrowersje. Ale pochowani są tam także Polacy i ich sojusznicy w walce o niepodległe państwo, o których powinniśmy pamiętać. Obecnie cmentarz jest zaniedbany, groby są zarośnięte, nieoznakowane, alejki się zapadają, a tablica na cmentarzu nie oddaje w pełni informacji o pochowanych żołnierzach (adnotacja o polskich i radzieckich żołnierzach wojny 1939-1945). Szczegółowe wiadomości przeczytamy na tablicy turystycznej ustawionej przez bramą cmentarną. Harcerze i instruktorzy Hufca Ziemi Wadowickiej podjęli się uporządkowania cmentarza przed uroczystością 14 sierpnia, do akcji porządkowej dołączył się także Urząd Miasta Wadowice. Cmentarz wymaga jednak gruntownego remontu i starannie przygotowanej tablicy informacyjnej.

 

(Mateusz Stachewicz Wiceprzewodniczący Programowego Ruchu Odkrywców ZHP)

(Sonia Knapczyk Hufiec Ziemi Wadowickiej ZHP)

NAPISZ DO NAS: kontakt@wadowiceonline.pl

Komentarze   

+8 #1 gonzo 2019-08-08 18:40
a jak wyglądają groby żołnierzy na cmentarzu parafialnym wstyd
Cytować
+3 #2 A 2019-08-09 06:25
"Z racji na zaszłości historyczne i różnorodność narodową pochówków miejsce to może budzić kontrowersje" - a nie powinno, wszak napisane jest: Zmarłych Pogrzebać
Cytować
-2 #3 bezprzebaczenia 2019-08-09 10:39
"Dzięki masowej obecności Ukraińców w Polsce, możemy teraz każdego dnia budować kapitał zaufania i wzajemnego szacunku – na ulicy, w sklepie, w szkole, w miejscu pracy."
Ciekawe czy tak samo myślą potomkowie Polaków zamordowanych w rzezi wołyńskiej...
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Redakcja portalu WadowiceOnline.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników. Komentarze o charakterze gróźb, personalne ataki oraz komentarze zakłócające dyskusję (trolling, spam) będą usuwane.