74. lata temu wybuchło trwające sześćdziesiąt trzy dni Powstanie Warszawskie. Uczestniczyli w nim te
W Powstaniu Warszawskim uczestniczyli też Wadowiczanie. Poznajcie historię Adama Dobrodzickiego

74. lata temu wybuchło trwające sześćdziesiąt trzy dni Powstanie Warszawskie. Uczestniczyli w nim też wadowiczanie. Poznajcie historię majora Adama Dobrodzickiego, legionisty i adiutanta Józefa Piłsudskiego, a także świetnego artysty: rzeźbiarza, scenografa i reżysera.

Podczas trwającego sześćdziesiąt trzy dni powstania warszawskiego żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego dali przykład wyjątkowego męstwa i odwagi wobec przeważających sił hitlerowskiego okupanta. Ale heroiczną i godną najwyższego uznania postawą wykazali się też cywilni mieszkańcy stolicy – tysiące bezbronnych warszawiaków, którym przyszło zmierzyć się z bestialstwem wojny totalnej. Część z nich zginęła podczas bombardowań miasta, inni w egzekucjach przeprowadzanych przez Niemców od pierwszych dni powstania. Byli też tacy, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Warszawy.

Tylko kilka minut. Najpotrzebniejsze rzeczy. Niemcy nie dawali cywilom wiele czasu. Warszawiacy opuszczali w pośpiechu swoje domy, pod które brutalni okupanci podkładali ogień. Pierwszy akt tragedii rozgrywał się często na podwórku kamienicy – rozdzielanie rodzin, egzekucje, gwałty. Sformowanych w kolumny cywilów SS-mani wypędzali z ogarniętej powstaniem stolicy.

Wśród tych, których przeznaczeniem był niemiecki obóz przejściowy w Pruszkowie był Adam Dobrodzicki. Wysoki, lekko przygarbiony, wycieńczony latami okupacji spędzonymi w Warszawie. Trudno było znaleźć w jego twarzy animusz majora Wojska Polskiego, byłego legionisty i adiutanta Józefa Piłsudskiego, czy rozpoznać w nim świetnego artystę – rzeźbiarza, scenografa i reżysera, przyjaciela Juliusza Osterwy.

Za nim płonęła Warszawa. W zgliszczach Teatru Wielkiego, gdzie w 1922 r. zbudował scenografię i wyreżyserował łamiącą dotychczasowe kanony sztuki „Ulicę Dziwną” wystawioną przez Redutę, SS-mani zamordowali ok. 350 mieszkańców Śródmieścia. Zniszczona została ulica Mazowiecka, przy której mieściła się słynna kawiarnia „Mała Ziemiańska”, gdzie spędzał czas wśród artystów i intelektualistów międzywojennej Warszawy. To właśnie tam sekundował w pojedynku na pistolety między Antonim Słonimskim i malarzem Mieczysławem Szczuką. Strzelanina była też swego rodzaju pojedynkiem między sekundantami – drugim z nich był bowiem Wieniawa-Długoszowski, którego Dobrodzicki nie znosił jeszcze z okresu legionów. Tamta Warszawa była już wspomnieniem.

Urodził się w 1883 r. w Wadowicach. Po ukończeniu gimnazjum męskiego i złożeniu egzaminu dojrzałości w roku 1902 przeniósł się do Krakowa. Studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i historię sztuki w Akademii Sztuk Pięknych. Już wtedy dał się poznać jako patriota, działacz niepodległościowy i społeczny. Udzielał się w studenckim „Bratniaku” i kołach samokształceniowych, angażował się w akcję na rzecz budowy pomnika Jana Matejki.

Przed wyjazdem na dalsze studia do Paryża miał miejsce ciekawy epizod w jego życiorysie. W sierpniu 1906 r. doszło w Warszawie do zamachu na życie tamtejszego carskiego generała-gubernatora Georgija Antonowicza Skałona. Akcję zorganizowała Organizacja Bojowa PPS a jedną z trzech zamachowczyń była Wanda Krahelska. Zdołała wyjechać do Krakowa, ale w Galicji wytropiła ją i aresztowała austriacka policja. Rosjanie natychmiast zażądali ekstradycji Krahelskiej jako swojej obywatelki, ale tu pojawił się Adam Dobrodzicki – obywatel monarchii austro-węgierskiej, który wziął fikcyjny ślub z zamachowczynią. Proces Wandy Krahelskiej-Dobrodzickiej, po mężu poddanej Wiednia, odbył się w Sądzie Obwodowym w Wadowicach. Wyrok uniewinniający, po świetnej obronie adwokata dra Łazarskiego, przyjęto w atmosferze patriotycznego uniesienia.

Nadchodziła Wielka Wojna. Po powrocie z paryskich studiów Adam Dobrodzicki zaangażował się w działalność niepodległościową wstępując w 1912 r. do Związku Strzeleckiego. W czasie wojny światowej służył w II baonie 1 Pułku Piechoty Legionów, a następnie w pułkach 5 i 7, by w roku 1917 r. znaleźć się w sztabie 1 Brygady Legionów Polskich. Po kryzysie przysięgowym był internowany w Beniaminowie. Przez lata wojny awansował – w 1918 r., w stopniu majora, został adiutantem Józefa Piłsudskiego. Po odzyskaniu niepodległości pozostał w mundurze, w klapie którego znalazły się m.in. Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari, trzy Krzyże Walecznych i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Dobrodzicki był historykiem polskiego czynu niepodległościowego, wykładał dzieje Legionów Polskich w Wyższej Oficerskiej Szkole Piechoty.

Międzywojnie w życiorysie Dobrodzickiego to także powrót do sztuki – teatru i rzeźby. Wspomniana już współpraca z Osterwą zaowocowała budową scenografii dla Teatru Reduta. Były legionista związał się także z warszawską Spółdzielnią Artystów ŁAD, dla której projektował kilimy. W 1929 r. wyjechał do Zakopanego obejmując stanowisko dyrektora Państwowej Szkoły Przemysłu Drzewnego, gdzie uczono ciesielstwa, stolarstwa artystycznego i rzeźby.

Ostatnie trzy lata międzywojnia Adam Dobrodzicki spędził w Warszawie pełniąc funkcję kierownika wydziału wychowania w Ministerstwie Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego.

Kiedy wybuchła wojna artysta pozostał w stolicy. Jego dotychczasowe miejsce pracy, Ministerstwo przy Alei Szucha, zajęło gestapo czyniąc z tego gmachu symbol hitlerowskiego terroru. Jak na ironię ponury gmach gestapo przetrwał powstanie.

Pruszków. Październik 1944 r. Fizyczne i psychiczne wyczerpanie. Brutalne traktowanie przez SS-manów. Nierzadko egzekucje wśród młodych więźniów podejrzanych o udział w walkach. Tysiące warszawiaków stłoczone w obozie przejściowym Dulag 121. Największa śmiertelność panowała wśród najgorzej znoszących ciężkie obozowe warunki – dzieci, osób starszych, chorych, skrajnie wycieńczonych i dzieci. Jedną z tych ofiar był wadowiczanin mjr Adam Dobrodzicki.

W powstaniu warszawskim zginęło kilkanaście tysięcy żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, kolejne dwadzieścia tysięcy zostało rannych, a ok. piętnaście tysięcy dostało się do niemieckiej niewoli. Miasto, o które z taką determinacją i poświeceniem walczyli powstańcy, zamieniło się w morze ruin. W wyniku ciężkich walk ulicznych, często o każdą kamienicę czy podwórko, nieustannych bombardowań lotniczych, masowych egzekucji i brutalnych mordów, których dopuszczali się hitlerowcy, w wyniku wyjątkowo ciężkich warunków życia w oblężonym mieście życie straciło blisko sto pięćdziesiąt tysięcy cywilów.

W tym tragicznym bilansie największą liczbę – ponad pół miliona – stanowili warszawiacy wypędzani ze swoich domów i ze swojego miasta – skazani na poniewierkę, więzieni w obozach koncentracyjnych i zsyłani na roboty przymusowe w głąb chylącej ku upadkowi III Rzeszy. Wielu z nich tego wypędzenia nie przeżyło.

 

(Marcin Witkowski)
(zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Kalendarz Podhala 1935)

NAPISZ DO NAS: kontakt@wadowiceonline.pl

Komentarze   

+1 #1 Powstanie 2018-08-01 12:28
W imię jakich idei się bili ginęli ponosili śmierć Skoro Byliśmy pod zaborami jesteśmy dalej pod zaborami.
Mieliśmy wojska ruskie teraz my amerykański Polak zawsze mądry po szkodzie.
Czas Apokalipsy nadchodzi!!!
Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Redakcja portalu WadowiceOnline.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników. Komentarze o charakterze gróźb, personalne ataki oraz komentarze zakłócające dyskusję (trolling, spam) będą usuwane.